Czasem - nie powiem - zbiera mi się na filozofy. Wydaje mi się wtedy, że emigracja to jest coś innego - nie, że wyjazd, że zagranica, tylko raczej światopogląd wryty głęboko w serce i misternie wpleciony w ścieżki, które ktoś przede mną zdradliwie poplątał. Ale potem łażę tymi ścieżkami, a obrazki, które widzą się moimi oczami jakoś same tłumaczą się na zdania. Tyle tylko, że ja - ja ciągle jestem daleko. Znowu mną rzuciło gdzieś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz