Ale po kolei. Co u mnie?
Jest dobrze. Jest nijako.
Nic się nie dzieje ciekawego. Robię to co robiłem, nikt nie narzeka - a czasem ktoś nawet żółwia przybije, słońce świeci na niebieskim niebie cały dzień - fakt, że jest chłodno, ale przynajmniej nie ma szarości, deszczu, przemokniętych butów, zmarzniętych dłoni i spoconych koszul w zatłoczonych tramwajach. Jest to wartość sama w sobie, nie ma tutaj żadnych wątpliwości.
Ale jednak nic się nie dzieje, a do tego nie jestem przyzwyczajony. Zawsze było albo zajebiście, albo przejebane po całości - w każdym razie emocje. Nie umiem się przyzwyczaić do życia bez problemów; czuję się jakoś nieswojo. Jestem podejrzliwy, nieufny - a tu dalej jest ok. Kolejny dzień mija.
Nauczyłem się więc małych radości. Przykładowo - znajduję rano odrobinę szczęścia w doborze krawata do koszuli. Patrzę wtedy w rozsuwane, lustrzane drzwi od szafy w moim pokoju i zastanawiam się kogo widzę - bo przecież ja tak nigdy się nie nosiłem. Jako, że wstaje na granicy zdążalności do pracy, to wzruszam ramionami i wychodzę nie ukończywszy rozkminki. W windzie też jest lustro, ale w takim z lekka ultrafioletowym świetle dobrana uprzednio kompozycja koszuli i krawata wygląda już inaczej. Niepokoję się czy jednak kolory się zgadzają, ale wtedy jest już parter i wychodzę. Idąc mało myślę.
Ale nie jest źle czy coś - chodzi o brak emocji. W Fabryce dzieją się rzeczy ciekawe. Niedawno pojechałem na Targi autobusów, gdzie w imieniu Fabryki odwiedziłem polskie firmy. Miło mnie ugoszczono i obdarowano torbą wcale nie takich bzdurnych gadżetów. Jestem umiarkowanie zadowolony z prezentacji polskich firm na hiszpańskim mercado. Są perspektywy.
Ale nie będzie tak spokojnie przez cały czas. Już nie długo powrót - wiem, wiem jaka jest w Polsce pogoda -a głowę mam pełną idei. Warszawa, Tarnobrzeg, Hiszpania, Kosmos. To oznacza kłopoty. Jak to napisał był kiedyś Redaktor Zych - "przynajmniej notki będą ciekawsze". Tak, nieoficjalnie wiadomo - od stycznia Nocny Pociąg znów będzie w rozkładzie.
Apropos Zychów:
Był kiedyś Marszałek Zych Srebrnousty. To zna każdy:
Ale była też faza, że jeden z marszałków zaczął prowadzić obrady ze ściągą. Trema - wiadomo. Niestety, rozpędził się i przeczytał didaskalia. Wyszło mniej więcej tak:
-(...) Należy wziąć laskę i stuknąć trzy razy.
Wiadomo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz